Dzisiaj jest: 25.8.2019, imieniny: Belii, Ludwika, Luizy

Rękodzieło -czy pasja musi na nas zarabiać?

Dodano: 5 miesięcy temu Czytane: 173

Internet pęka w szwach od artykułów radzących jak zarobić na swojej pasji lub jak uczynić z rękodzieła dobrze prosperujący biznes. Czy warto jednak dążyć do tego by nasze hobby zarabiało na nas?

Rękodzieło -czy pasja musi na nas zarabiać?
Do napisania tego artykułu zainspirowała nas lektura książki „Wielka Magia”, której autorką jest Elizabeth Gilbert, szerzej znana wszystkim za sprawą swojego bestsellera „Jedz, módl się, kochaj”. Wielka Magia dedykowana jest ludziom, dla których proces tworzenia jest stałym elementem pracy: artystom, pisarzom, muzykom czy rękodzielnikom. Gilbert w prosty i szczery sposób podejmuje tematy związane z codziennymi trudami pracy twórczej, dodaje odwagi osobom, które wahają się przed zrobieniem decydującego kroku ku karierze. Jednocześnie, jako osoba sukcesu nie boi się mówić otwarcie o mementach zastoju i bez weny. Mówi o plusach i minusach kariery zbudowanej na talencie i pasji. Radzi też jak kierować swoim życiem aby pasja i hobby nawet w gorszych momentach było dla nas przyjemną czynnością, a nie pracą za karę.

Jeden z rozdziałów, który szczególnie się nam spodobał dotyczył naszych oczekiwań względem naszej pasji, a ściślej mówiąc oczekiwań dotyczących korzyści finansowych, jakie możemy na pasji zdobyć.
Rękodzieło w Polsce na przestrzeni ostatnich lat niezwykle się rozwinęło. Obecnie w grupie znajomych jest chociaż jedna osoba, która tworzy coś. Tworzymy bo umiemy, bo nam to wychodzi, bo sprawia nam to frajdę, bo jest to sposób na odreagowanie stresu lub sposób na relaks, ale w przeważającej większości tworzymy bo można na tym dorobić, a nawet zarobić!

Pytanie brzmi: czy warto stawiać wszystko na jedną kartę? Rzucać etat, zaciągać kredyty na materiały do pracy, uciekać w przyszłość i snuć plany o wielkim sukcesie? A może lepiej pozwolić pasji żyć swoim życiem i w odpowiednim momencie rzetelnie oszacować czy jest to zajęcie, które przynosi nam wystarczająco zadowalające korzyści.
Poniższy fragment pochodzi ze wspomnianej wcześniej „Wielkiej Magii” i dedykowany jest w szczególności tym, którzy ze swoją pracą wytwórczą wiążą korzyści finansowe.

„Przez cały ten okres, gdy ćwiczyłam się w pisaniu zawsze miałam pracę zarobkową.
Nawet kiedy opublikowano moją książkę, nie rzuciłam stałej pracy tak na wszelki wypadek. Prawdę mówiąc nie rzuciłam stałej pracy, dopóki nie napisałam trzech książek – i dopóki wszystkie trzy nie zostały wydane przez duże wydawnictwa. Obserwator z zewnątrz mógł być przekonany, że już mi się udało, ale ja nie zamierzałam ryzykować, toteż zachowałam stałą pracę.
Dopiero przy czwartej książce (a była to niesamowicie przyjęta Jedz, módl się, kochaj) w końcu zdecydowałam się zrezygnować ze wszystkich innych prac i stać się wyłącznie pisarką.
Zachowałam tak długo inne źródła dochodu, bo od początku sobie obiecałam, że nie będę obciążać pisarstwa zadaniem zapewnienia mi utrzymania. Zdecydowanie nie chciałam tego robić, bo przez lata byłam świadkiem, jak wiele osób uśmiercało swoją kreatywność, domagając się, żeby ich sztuka zarobiła na rachunki.
(…) Zawsze uważałam, że to niezwykle okrutne w stosunku do pracy twórczej – domagać się od niej regularnych wypłat, jakby to była praca na państwowym etacie albo fundusz powierniczy. Moim zdaniem jeśli do końca życia uda Ci się wygodnie żyć ze swojego natchnienia, to naprawdę świetnie. Każdy o tym marzy, prawda? Ale nie dopuść, by to marzenie przekształciło się w koszmar. Ciągłe żądania finansowe mogą się okazać zbyt silną presją dla delikatnego i kapryśnego natchnienia. Wykaż się rozsądkiem w zapewnieniu sobie środków utrzymania.
Pamiętaj też, że być może ze sztuki będziesz mógł żyć tylko w pewnych okresach, a w innych nie. Nie traktuj takich sytuacji jak kryzysów, bo to jest zupełnie naturalny bieg spraw w kreatywnym życiu. Możliwe również, że podjąłeś duże ryzyko, żeby zrealizować swoje twórcze marzenie. Nie wszystko jednak poszło tak, jak się spodziewałeś i teraz musisz dla kogoś pracować, aż zarobisz tyle, by móc urzeczywistnić kolejny projekt – to też jest w porządku. Działaj dalej.
Zachowałam tak długo stałą pracę, bo chciałam, żeby moja twórczość była swobodna i bezpieczna. Miałam alternatywne źródło dochodów, toteż gdy natchnienie nie było w nastroju do pracy, mogłam mu spokojnie powiedzieć: „spokojnie bracie, nie spiesz się, będę tu zawsze, obojętnie kiedy przyjdziesz.  (…) W stałej pracy nie ma nic uwłaczającego. Niehonorowe jest natomiast odstraszanie twórczego natchnienia, żądaniami żeby płaciło za całe twoje utrzymanie".


 
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz Ukryj formularz
Captcha
Przepisz tekst widoczny na obrazku.
Polecane